Czy zastanawiali się Państwo kiedyś, dlaczego dzieci uczą się języka ojczystego z taką
lekkością, podczas gdy nauka drugiego języka w szkole bywa często drogą przez mękę?
Odpowiedź jest prostsza, niż myślimy: mózg dziecka nie potrzebuje regułek, lecz
doświadczeń. Jako nowy właściciel Helen Doron w Olkuszu stawiam sobie za cel
stworzenie miejsca, gdzie te doświadczenia stają się fundamentem przyszłości.
Nowa energia, sprawdzona metoda
Przejęcie placówki Helen Doron to dla mnie coś więcej niż zmiana administracyjna. To
zobowiązanie do kontynuowania metody, która od 40 lat rewolucjonizuje nauczanie na całym
świecie. Jednak w dzisiejszym, pędzącym świecie, sama metoda to za mało. Potrzebujemy
środowiska, które jest bezpieczne, inspirujące i nowoczesne.
W mojej wizji szkoła to nie tylko budynek z salami lekcyjnymi. To anglojęzyczna wioska, w
której dziecko zanurza się w języku naturalnie – tak samo, jak uczyło się mówić „mama” czy
„tata”.
Dlaczego Helen Doron działa?
Wielu rodziców pyta mnie: „Co sprawia, że dzieci u nas faktycznie zaczynają mówić?”.
Kluczem są dwa filary, na których opieram rozwój naszej szkoły:
Więcej niż „Hello!”
Często powtarzam, że w Helen Doron uczymy angielskiego tak, jak uczy się miłości do
muzyki – najpierw trzeba ją poczuć, potem usłyszeć, a na końcu zacząć grać własne melodie.
Moim celem jest, aby każde dziecko opuszczające nasze progi nie tylko znało gramatykę, ale
przede wszystkim nie czuło bariery przed wyrażaniem siebie. Chcę dać im klucz do świata,
w którym nie ma granic językowych.
Inwestycja w „Globalną Wioskę”
Świat staje się coraz mniejszy. Dziś płynny angielski to nie jest dodatkowa umiejętność – to
prawo jazdy do dorosłego życia. Chcę, aby absolwenci Helen Doron w Olkuszy czuli się
obywatelami świata, którzy bez barier potrafią nawiązywać relacje z rówieśnikami z każdego
zakątka globu.
Zapraszam Państwa do wspólnego budowania tej przestrzeni. Moje drzwi są zawsze otwarte
na rozmowę, sugestie i wspólne świętowanie małych-wielkich sukcesów naszych dzieci.
Co nowego wnoszę jako właściciel?
Moim priorytetem jest holistyczne podejście do ucznia. Nie obiecuję cudów w tydzień.
Obiecuję jednak coś ważniejszego: proces, który nie boli. Obiecuję szkołę, do której dziecko będzie
chciało iść nawet w deszczowe popołudnie, bo poczuje, że to jego miejsce.
Moim celem jest, abyś za 10 lat, patrząc na swoje dziecko swobodnie rozmawiające z
rówieśnikami z drugiego końca świata, pomyślał:
„To była najlepsza inwestycja w jego przyszłość”.
Z pasją do edukacji,
Właściciel Centrum Helen Doron w Olkuszu
Iwona Indyka
